Kontakt mailowy:
the.spam.hunter@gmail.com

Skopiuj CSS
niedziela, 31 stycznia 2010

czyli obraz jak po katastrofie

jerzmanowice zima
jerzmanowice zima
jerzmanowice zima
jerzmanowice zima
jerzmanowice zima

Jerzmanowice (prąd już jest, ale drzewom to nie pomaga).

Wszystkie te położone "roślinki" to drzewa, nie krzaki! I to solidne, nie byle jakie. A jak się nie ugięły, to straciły czubki...

Zdjęcia nie oddają katastrofizmu

sobota, 30 stycznia 2010

plac inwalidów

Dzięki czujności kolegi kupiłam sobie dzisiaj piękną książkę.

"Wokół placu Inwalidów" - dla mnie co prawda niezmiennie jest to plac Wolności,
ale wpływu na nazwę nie mam.

Kupiłam ją bez zastanowienia i z kilku powodów, ale najważniejszy to zdjęcie pomnika. Pamiętam go z dzieciństwa jako najwyższy z możliwych pomników
i dlatego tak go lubię. Dzieci na szczęście nie kierują się w swoich sądach polityką
czy historią.
Jak zobaczyłam go teraz na zdjęciu, to jeszcze bardziej mi szkoda, że już nie stoi. Naprawdę wyglądał ciekawie.

Tak czy inaczej jest to pierwsza książeczka, która opowiada o czymś innym. Kraków to przecież nie tylko Wawel, Sukiennice, Barbakan i kościół Mariacki - mamy czym się pochwalić, a w okresie międzywojennym miasto przeżywało boom budowlany - jest z czego wybierać. Niestety wszystkie te "wybory" większości kojarzą się tylko
z "okupacją Ruskich"... Tak silnie, że nawet Wolność z nazwy placu została usunięta. Jakby była czymś złym sama w sobie.

Z zakupu jestem zadowolona bardzo. Coś czuję, że dowiem się wielu nowych rzeczy jak ja przeczytam. Zawiera "rys historyczny", opisy budynków i ulic w okolicy placu.
I stare zdjęcia!!

Spisało się Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.

A. Marszałek, M. Bembenek, Wokół placu Inwalidów, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa przy współudziale Rady Dzielnicy V, Kraków, 2009.

środa, 27 stycznia 2010

lód z bliska
lód z bliska

W takich chwilach żałuję, że nie mam obiektywu makro...

łódka

Spokojnie mogę przyrównać to zdjęcie do tego co się dzieje w moim nosie po wyjściu na pole.
(Ostatnio nawet prof. Miodek podśmiewywał się w wychodzenia "na pole", ale co tam, taki urok regionu. Wychodzenie "na dwór" przez gardło by mi nie przeszło ;) )

Niedzica, dolny zbiornik

wtorek, 26 stycznia 2010

Drewniana ruina
Drewniana ruina
Drewniana ruina
Drewniana ruina
Drewniana ruina
Drewniana ruina

Żeby pokazać to, co sama zobaczyłam, musiałabym tu wstawić z 20 zdjęć...
Budynek jest w marnym stanie, zdjęcia nie pokazują największych uszkodzeń. Nie mniej jednak gdybym była bogata, to nic nie stanęłoby mi na przeszkodzie w nabyciu takiego domu (no może słowackie prawo...)

Długo mogłabym też pisać o skarbach, które się tam znajdują - stare albumy o Tatrach (niestety zawilgnięte), narty pamiętające czasy przyjaźni słowacko-radzieckiej, różne meble... A to tylko tyle ile zobaczyliśmy w 15 minut w "ogólnie dostępnych miejscach"...

Szkoda, że strach było zwiedzać wyższe piętra. Nawet chodzenie po belkach stropowych było ryzykowne, a przez dziury w podłodze widać było parter...

No ale niestety, mogę sobie tylko pomarzyć i fotografować...

W lustrze

Slovakia, Ždiar

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Tatry słowackie
Tatry słowackie

Korzystając z odpalonego autka wykonaliśmy rundkę honorową przez Słowację - od przejścia w Niedzicy do Łysej Polany. Ze śniegiem wszędzie marnie.

Jak to jest, że w górach jest mniej śniegu i cieplej niż na przykład w Warszawie???

W takim mało śniegowym stanie, to go jeszcze nie widziałam.

Ta górka jest o tyle szczególna, że w jedną stronę patrząc widać Trzy Korony, a w drugą Tatry. Zdjęcia Trzech Koron nie dam, bo szczyty zostały zdominowane przez mój cień...

INNE FOTO TEGO MIEJSCA
INNE BARDZIEJ ZIMOWE FOTO TEGO MIEJSCA

*

Jak widać autko z naładowanym akumulatorem, odpowiednio odmrożone żarem w brytfankach i termoforami z gorącą wodą ruszyło. Wróciliśmy do domu... I dzisiaj już nie ruszyło :)

Tatry Discovery
Tatry Discovery

sobota, 23 stycznia 2010

... ponieśli i wilka.

Akumulator na sankach

Temperatura dzisiaj rano wynosiła -10C. Wystarczyło, żeby słabe świece i marnie naładowany akumulator odmówili posłuszeństwa. Na nic się zdało ogrzewanie auta farelką (tak tak, małym elektrycznym grzejniczkiem na siarczystym mrozie!!!) i żarem w brytfankach...

Trzeba było akumulator wyjąć i przewieźć do naładowania. Tym razem on przejechał się naszą siłą, a nie my jego :)

Ciekawe czy wrócimy jutro do domu? :)

*

Ilość śniegu okazała się niewystarczająca, żebym na sankach mogła jeździć ja. Nie było odpowiedniego stoku. Nawet ciągnięcie mnie na sankach mijało się z celem. Nie mniej jednak próbowałam! Ale zdjęć nie zamieszczę, bo to aż wstyd ;)

Śniegu mało, ale mróz trzyma.

Niedzica
Niedzica
Niedzica

środa, 20 stycznia 2010
poniedziałek, 18 stycznia 2010
niedziela, 17 stycznia 2010
piątek, 15 stycznia 2010
 
1 , 2